Przejdź do treści
Zarezerwuj stolik

StartSzefowa kuchni

Szefowa kuchni

Szefowa kuchni Apteki pod Kasztanem

Szefowa kuchni w ciemnym fartuchu nakłada danie na talerz w otwartej kuchni
Helena Wróblewska · Szefowa kuchni Apteki pod Kasztanem

Helena Wróblewska

Szefowa kuchni Apteki pod Kasztanem

Helena Wróblewska wychowała się w Myślenicach, w domu, w którym niedzielny obiad zaczynał się już w sobotę rano. Od babci nauczyła się, że rosół nie lubi pośpiechu, a grzyby trzeba zbierać samemu, bo tylko wtedy wie się, skąd pochodzą. Pierwszy samodzielny obiad ugotowała w wieku dwunastu lat: była to zupa szczawiowa, o której rodzina mówi do dziś, choć niekoniecznie z samych zachwytów. Właśnie wtedy zrozumiała, że gotowanie to rzemiosło, którego uczy się latami, a każdy błąd jest lekcją.

Zanim trafiła na Sławkowską, gotowała w kuchniach Krakowa i Lwowa, a potem przez kilka sezonów prowadziła mały bar przy schronisku w Beskidzie Wyspowym. Tam odkryła, jak wiele da się wydobyć z kilku prostych składników, jeśli pozwoli się im mówić własnym głosem. Kasza, ziemniaki, twaróg i garść ziół zebranych na polanie potrafiły tam stworzyć obiad, o którym turyści pisali potem w księdze schroniska. Po powrocie do Krakowa postanowiła, że w jej kuchni prostota będzie zawsze punktem wyjścia, a nie kompromisem.

W Aptece łączy kuchnię małopolską z tym, co zostało po dawnych aptekarzach: wiedzą o ziołach. Lubczyk, tymianek i szałwię hoduje w drewnianych skrzyniach na podwórzu, pod okiem starego kasztanowca, z jałowca robi przyprawy do dziczyzny, a z kwiatów lipy syrop, który trafia zarówno do deserów, jak i do koktajli w barze Laboratorium. W starych księgach receptur, które znaleźliśmy w piwnicy kamienicy, szuka inspiracji do nowych smaków: tak powstał sos z czarnej porzeczki do jelenia i ziołowy syrop, na którym opiera się nasz koktajl Recepta.

Jej kuchnia jest otwarta na salę, więc goście mogą zobaczyć, jak powstaje każde danie, od krojenia ziół po ostatnią kroplę sosu na talerzu. Helena uważa, że dobra kolacja to rozmowa, dlatego często sama wychodzi do stolików, by opowiedzieć o sezonie, poradzić wybór nalewki albo zapytać, czy czegoś nie zmienić. Poza kuchnią najchętniej chodzi po małopolskich targach, rozmawia z producentami sera i miodu, a w wolne poniedziałki jeździ na grzyby do lasów pod Myślenicami, skąd przywozi pełne kosze na kolejny tydzień.

W aptece każdą proporcję odmierzano co do grama. W kuchni też to robię, ale na końcu zawsze decyduje smak, nie waga.

Sezon przed wszystkim

Karta powstaje wokół tego, co akurat przywiozą rolnicy, myśliwi i pszczelarze z okolic Krakowa, a nie odwrotnie. Dlatego niektóre dania są dostępne tylko przez kilka tygodni.

01

Zioła z podwórza

Kilkanaście gatunków ziół rośnie kilka kroków od kuchni i trafia na talerz w dniu zbioru.

02

Cierpliwość receptur

Wywary, zakwasy i nalewki przygotowujemy tak, jak dawniej leki: powoli, starannie i zawsze według zapisanej receptury.

03

Zarezerwowany stolik z płonącymi świecami, kieliszkami do wina i złożonymi serwetkami

Stolik pod kasztanowcem czeka

Napisz, kiedy chcesz nas odwiedzić i w ilu osobach. Resztę receptury dopiszemy razem z Tobą: salę, stolik przy oknie albo przy szafach aptecznych, nalewkę na powitanie i miejsce przy stole do gier po kolacji.

Zapytaj o rezerwację